poniedziałek, 27 lutego 2017

44. Szaro biało

Coraz cieplej, coraz cieplej...
Idzie wiosna! Moja radość z jej nadejścia rośnie wprost proporcjonalnie do ilości promieni słonecznych w ciągu ostatnich dni.
Liczę na to, że już niedługo będziemy cieszyć się piękną pogodą i światem budzącym się do życia po zimie.
Od kilku dni wieje potwornie mocny wiatr. Jednak mam nadzieję, że przyniesie nam wiosnę.
Wiatr zawsze wieszczy zmiany... Och, chyba jestem niepoprawną optymistką. Nawet z silnego wiatru, który niemalże chce mnie zdmuchnąć z powierzchni, potrafię się cieszyć!

Zdjęcia powstały bardzo spontanicznie. Powiedzmy, że nie do końca była to zaplanowana sesja. Ostatnio coraz trudniej zorganizować nam czas na zdjęcia. Dużo obowiązków zawodowych plus remont, a do tego kilka imprez rodzinnych skutecznie ograniczyły nasze możliwości. Remont planujemy zakończyć w tym tygodniu, więc mam nadzieję, że już wkrótce będę mieć więcej czasu na blogowanie.

Stylizacja, którą Wam dzisiaj prezentuję to bardzo proste zestawienie kolorystyczne.Moje codzienne zestawy zwykle cechuje prostota i minimalizm. Nie czuję się pewnie w jaskrawych, krzykliwych kolorach. Nie mam potrzeby wyróżniania się, czy zwracania na siebie uwagi, a mniej często znaczy więcej dla mnie. 

Uwielbiam białe spodnie, więc od razu , gdy tylko pogoda na to pozwoliła, wyjęłam je z szafy.
Mimo słonecznej pogody, robienie zdjęć było sporym wyzwaniem- wiatr wiał tak mocno, że właściwie stanie w jednym miejscu było dość trudne. Nie mówię już nawet o tym, że wyjście bez czapki jest zupełnie niemożliwe! Przedstawiam Wam zatem stylizację na wietrzne dni. Ciepły sweter, płaszcz oraz szalik zawiązany pod szyję. Na głowę czapka i można ruszyć w świat bez obawy o własne zdrowie!
















 buty- Air Max Thea
spodnie- New Look
Płaszcz- House
szalik- Mohito 
sweter- C&A


poniedziałek, 20 lutego 2017

43. Czekając na wiosnę. Czerwony płaszcz.

Witajcie kochani

Nadmiar obowiązków w ciągu ostatnich kilku dni zaowocował tym, że dzisiejszy post piszę dla Was o 23.04
Zdjęcia czekały na opublikowanie już od około tygodnia, jednak niestety nie znalazłam czasu, aby zrobić to wcześniej.
 Staram się na bieżąco czytać Wasze blogi i zostawiać tam ślad po sobie.
Cieszę się z każdego Waszego komentarza pod moimi postami i zawsze staram się odwdzięczyć tym samym.
Jest mi niezwykle miło, jako autorce blog, gdy to, co Wam przekazuje spotyka się z tak pozytywnym odbiorem.Motywuje mnie to do dalszej pracy i stałego doskonalenia mojego skrawka internetu.

Dni stają się coraz dłuższe, słońce świeci coraz cieplej. Chyba idzie wiosna, prawda?
W mojej stylizacji, którą dziś Wam prezentuję chciałam właśnie to zaakcentować.
Biały sweter z ptasim motywem zestawiony ze skórzanymi spodniami. Krótkie botki zamiast kozaków i podwinięte powyżej kostek nogawki. Tkwi w tym pewnego rodzaju symbolika- coraz cieplej, coraz jaśniej.
Aby nadać trochę kolor całości wybrałam płaszcz w kolorze intensywnej czerwieni.
Dziecko szczęścia wygrzewa się w pierwszych promieniach słońca. 
Efekty oceńcie sami :)
 












 spodnie- Stradivarius
sweter, płaszcz, torebka - nn 
botki- Top Secret
zegarek- Tommy Hilfiger 

piątek, 17 lutego 2017

42. My Romwe spring wishlist

Witajcie kochani

Coraz dłuższe dni, w których mamy możliwość cieszenia się słońcem, dają nadzieję na nadejście wiosny.
Czujecie to? Ciepło, słońce i brak konieczności ubierania kilku warstw odzieży przed wyjściem z domu.
Już nie mogę się doczekać momentu, w którym grube płaszcze i puchowe kurtki zostaną schowane na dno szafy w oczekiwaniu na kolejną zimę.
Wreszcie ciepłe okrycie przestanie krępować moje ruchy za kierownicą ;D

A jeśli już część odzieży odkładamy na dno szafy, warto byłoby zastąpić ich miejsce czymś nowym.
Z tej okazji przygotowałam dla Was przegląd moich zachcianek ze sklepu Romwe :)
Bardzo lubię zakupy tam; asortyment jest ogromny i nawet na krasnala jak ja da się znaleźć pasujący rozmiar :)

Wiosna, wiosna... a z nią niewątpliwie krótki spódniczki :)
na stronie sklepu znalazłam taką i od razu wpadła mi w oko. Jest dopasowana, a wymiary wskazują na to, że wreszcie obędzie się bez wizyty u krawcowej :) 

 Spódniczka - KLIK


Koszulka z krótkim rękawem przyda się zawsze. W tej spodobał mi się jej prosty krój oraz napis. Żadna ze mnie księżniczka, ale czerń i biel zawsze wygląda ładnie! :D 


T-shirt- KLIK 

 

W tym sezonie naszywki nadal nie wychodzą z mody. Mimo, iż jestem minimalistką i cenię sobie klasykę w czystej postaci, ten trend bardzo przypadł mi do gustu.  

Kardigan- KLIK  

Klasyczna, jednokolorowa bluza jest na stałym wyposażeniu mojej szafy. Uwielbiam wieczorne spacery, a ta sprawdzi się podczas nich idealnie :) 

 Bluza - KLIK


  Bardzo lubię kwiatowe motywy, a te połączone z bielą wyglądają bardzo efektownie. Siatka, zamiast tkaniny nadaje bluzie charakteru i sprawia, że trudno przejść obok niej obojętnie.

Bluza- KLIK

 

Lubicie Romwe? Korzystacie z tej strony?   

Proszę o poklikanie w podlinkowane produkty :) odwdzięczę się na pewno! :) 

poniedziałek, 13 lutego 2017

41. Walentynkowa sukienka

Witajcie kochani

Jak Wasze nastroje w poniedziałek? Wypoczęliście podczas weekendu?
U mnie ostatnio sporo się dzieje. Z powodu natłoku obowiązków dni uciekają niezwykle szybko.
Pamiętam dokładnie, jak przygotowywałam dla Was post z podsumowaniem roku, a mamy już prawie połowę lutego. Czas pędzi jak szalony. A może to i dobrze... Szybciej przyjdzie wiosna! :)

Dzisiejszy post jest małą walentynkową inspiracją. Prawdę mówiąc, nie do końca jestem zadowolona z efektów tej sesji. Mimo pięknego słońca, zrobienie zdjęć na zewnątrz stało się niemożliwym z powodu porywistego wiatru, a zdjęcia w pomieszczeniach nie należą do moich ulubionych.
W stylizacji postawiłam na klasyczne połączenie czerwieni i czerni. O mojej miłości do monochromatycznych stylizacji zapewniać Was nie muszę. Ten, kto śledzi moje poczynania tutaj, na pewno zdążył już zauważyć, że minimalizm kolorystyczny jest moją domeną.
Czerwona sukienka. Wybrałam ją nie tylko ze względu na fakt, ze zbliżają się Walentynki, a Interent jest wręcz zalany falą serduszek i prezentowych inspiracji.
Tak naprawdę, główną przyczyną, dla której ją założyłam, jest jej wartość sentymentalna.
Pamiętam jak dziś, gdy kupowaliśmy ją razem, choć upłynęło od tego momentu już tak wiele czasu. Nasze pierwsze wspólne zakupy w galerii, których oboje szczerze nie znosimy.
To dziwne. Pamiętam, jakby to było wczoraj. Tak wyraźnie wszystkie chwile w naszym związku zapadają mi w pamięć. Jednocześnie wydaje mi się, jakbyśmy byli z sobą od zawsze i nie potrafię powiedzieć, co działo się w moim życiu zanim się poznaliśmy.
Nie rozumiem miłości. Bo jak mały człowiek może pojąć tak wielkie uczucie?
Wcale jednak ta niewiedza nie przeszkadza mi kochać. Upajać się każdą sekundą spędzoną razem, każdym momentem danym nam przez życie. Nie wiem, za co go kocham. I nie zastanawiam się nad tym. Nie analizuję tego, a jednocześnie jestem o tym przekonana. Wiem, że kocham go, wtedy kiedy całuje mnie w czoło przed snem i kiedy pijemy razem poranną, czarną jak smoła kawę. Kiedy śmiejemy się z głupich obrazków w internecie i kiedy idziemy za rękę na spacer. Ale kocham go też wtedy, kiedy zbieram porozrzucane po pokoju koszulki i skarpetki, kiedy słyszę, jak irytuje się podczas pracy na dzwoniące telefony. I wiem, że on mnie też kocha. W tej czerwonej sukience- elegancką, uśmiechniętą, kulturalną kobietę. Kocha mnie miłą i uczynną, zadowoloną z życia. I wiem, że kocha mnie również w piżamie z Hello Kitty i ciepłych różowych skarpetkach, rozczochraną rano parzącą tę czarną kawę. I także wtedy, kiedy biegam po domu w legginsach i bluzce w nietoperze nucąc pod nosem "oooo, strzelby z Broxton". Wiem, że kocha mnie zachrypniętą po koncercie, zmęczoną po pracy.
To właśnie jest miłość. Bezwarunkowa, bezinteresowna, cierpliwa i szczera.
Życzę sobie tylko tego, aby trwała.

Miłego poniedziałku i pięknego tygodnia!










 








































































































sukienka- Bershka
rajstopy- Veera
buty- nn
torebka- Atmosphere


A na deser: my, kilka lat temu :) uroczy jak zawsze, uśmiechnięci jak zwykle.
Nic się nie zmieniło przez ten czas. 
I ja, w tej mojej czerwonej sukience. 



środa, 8 lutego 2017

40. Beżowa kurtka i Timberlandy

Witajcie kochani.

Jak mija Wam tydzień?
Mamy już środę, a więc coraz bliżej weekendu.
Od wczoraj jestem w nastroju jeszcze wspanialszym niż zwykle. Co prawda pisałam już o tym, na moim Instagramie, ale nie każdy mnie tam śledzi, więc tu pochwalę się raz jeszcze.
Moja ukochana siostra zdała wczoraj egzamin na prawo jazdy. Jestem z niej taka dumna!
Mimo, iż poświęciłam na czekanie z nią na egzamin i później odwiezienie jej do domu niemalże cały dzień (przez co dzisiaj mam potworne zaległości w pracy) to nawet nie marudzę z tego powodu.
Jestem tak szczęśliwa, że zdała! :) Czasem cudzy sukces cieszy bardziej niż własny. Tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, jak zależało jej na tym egzaminie.


Dzisiejsza stylizacja to beżowy zwyklaczek. Idealny na co dzień- do pracy (jeśli dress code nie obowiązuje) lub do szkoły, na uczelnie, czy też do biegania po mieście.
Stylizacja bardzo komfortowa, utrzymana w bezpiecznych tonacjach. O tym, że lubię monochromatyczne zestawy już zdążyliście się niejednokrotnie przekonać. Dla mnie są najlepszą opcją- bezpieczne połączenia kolorystyczne sprawdzają się zawsze.
Kurtka jest  ciepła i wygodna, a piękne futerko, którym ozdobiony jest kaptur dodaje jej uroku.
Jest to moja tegoroczna wyprzedażowa zdobycz. Nie kupiłam zbyt wiele podczas przecen, ale z tego zakupu jestem wyjątkowo zadowolona.
Timberlandy mam już od kilku lat i są to jedne z moich ulubionych, zimowych butów. Wygodne, ciepłe czyli idealne na aktualną porę roku.






























































kurtka- Zara
buty- Timberland
golf- Zara
Spodnie- H&M
torebka- House