poniedziałek, 21 sierpnia 2017

102. Demakijaż i oczyszczanie z Eveline

O tym, że markę Eveline bardzo lubię zdążyliście się już przekonać.
Cenię sobie zarówno ich kosmetyki kolorowe, jak i te przeznaczone stricte do pielęgnacji.
Ostatnio sięgnęłam po kilka produktów, które miały mi pomóc w doprowadzeniu  cery do odpowiedniej kondycji.

Zestaw, który skomponowałam miał służyć przede wszystkim oczyszczeniu mojej cery.
Sięgnęłam zatem po:
- dwufazowy płyn do demakijażu;
- maska węglowa;
-maseczka ze spiruliną.



1. Dwufazowy płyn do demakijażu




DWUFAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU TWARZY, OCZU I UST niezwykle skutecznie usuwa trwały oraz wodoodporny makijaż. Nie pozostawia tłustej warstwy. Innowacyjna formuła wzbogacona o olejek z róży, AQUAXYL™ oraz olejek rycynowy intensywnie pielęgnuje delikatną skórę wokół oczu, głęboko nawilża i odżywia, zapobiega przesuszeniom, redukuje oznaki zmęczenia oraz wzmacnia i regeneruje rzęsy.

Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Ethylhexyl Palmitate, Eyhylhexyl Stearate, Isododecane, Isopropyl Miristate, Glycerin Rosa Gallica Flower Extract, Rosa DamascenaFlower Oil, Panthenol, Allantoin, Argania Spinosa Karnel Oil, Macadamia TernifoliaSeed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Tocopheryl Acetane, DMDM Hydantion, Polyaminopropyl, Biguanide, Xylityglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Glucose, Sodium Chloride, Potassium, Sorbate, Sorbic Acid, Cl 16255. Cl 17200. Xylitylglucoside, Anhydroxylitol, Xylitol, Glucose.



Spośród wszystkich kosmetyków do demakijażu moimi ulubieńcami zdecydowanie są płyny dwufazowe. Nie cierpię męczyć się podczas usuwania makijażu i z reguły wybieram produkty, które pozwalają na natychmiastowe jego usunięcie. W tej kwestii płyny dwufazowe radzą sobie u mnie najlepiej.
Ostatnio bardzo zaprzyjaźniłam się (a właściwie moja cera) również z kosmetykami różanymi wobec czego mój wybór padł właśnie na ten płyn marki Eveline.
Miałam ogromną nadzieję, że dobrze sprawdzi się u mnie.

Zwykle bardzo sceptycznie podchodzę do obietnic producenta, ale tym razem zdecydowałam się zaufać. I prawdę powiedziawszy zupełnie nie jestem rozczarowana. Płyn faktycznie bardzo dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu- dał radę nawet wodoodpornemu tuszowi do rzęs. Praktycznie już po pierwszym przyłożeniu wacika nasz makijaż zostaje usunięty. Mówiąc o usuwaniu makijażu oka, myślę, że warto w tym miejscu zaznaczyć, że płyn nie podrażnia i nie powoduje pieczenia tej jakże wrażliwej okolicy.
Konsystencja jest typowa dla tego typu produktów- ciekła, lekko oleista. Płyn nie pozostawia na skórze tłustego filmu, co jest dla mnie ogromnym plusem. Skóra po jego użyciu jest oczyszczona,  nawilżona i gotowa do przeprowadzania dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
Produkt nie podrażnia, nie uczula. Jestem zdecydowanie na tak.




2. Pasta z aktywnym węglem 



Oczyszczająca pasta do mycia twarzy z aktywnym węglem na bazie nowatorskiej, multiaktywnej formuły łączy działanie 3 kosmetyków: żelu myjącego, peelingu i maseczki matującej. Idealnie sprawdza się przy cerze mieszanej, tłustej i trądzikowej, z powracającymi niedoskonałościami, błyszczeniem, zaskórnikami, widocznymi porami.
• Dogłębnie i skutecznie usuwa zanieczyszczenia i makijaż.
• Delikatnie złuszcza i wygładza skórę.
• Detoksykuje i zapobiega powstawaniu wyprysków.

Nowatorska receptura bogata w aktywny węgiel, działa na skórę niczym magnes, chwytając i usuwając wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia i toksyny. Przełomowe połączenie kwasu salicylowego, kaolinu i mentolu działa przeciwtrądzikowo, orzeźwia, dogłębnie oczyszcza, zapobiega powstawaniu zaskórników, działa ściągająco i matuje.

Produkt testowany dermatologicznie.

Sklad: Aqua (Water), Kaolin, Magnesium Aluminum Silicate, Sodium Laureth Sulfate, Propylene Glycol, Cocamide DEA, Xanthan Gum, Cocamidopropyl Betaine, Polyethylene, Charcoal Powder, PEG-75 Lanolin, Alcohol Denat., Salicylic Acid, Sodium Chloride, Parfum (Fragrance), Polyquaternium-7, Menthol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, DMDM Hydantoin.


Dzięki temu, że pasta łączy w sobie funkcje trzech kosmetyków, mamy możliwość używania jej na kilka sposobów. Producent sugeruje nam korzystanie z niej jako: 
·        Pasty: nanieść niewielką ilość na zwilżoną skórę, delikatnie masować, spłukać wodą. Stosować codziennie.
·        Peelingu: stosować na wilgotną, oczyszczoną skórę, masować przez 2-3 minuty, spłukać. Stosować 2-3 razy w tygodniu.
·        Maseczki: nałożyć na czystą, suchą skórę, pozostawić przez 10 minut, następnie zmyć wodą. Stosować 2-3 razy w tygodniu. Omijać okolice oczu.

Korzystałam z produktu zgodnie z instrukcją, wykorzystując wszelkie jego możliwości.
Już sama nazwa sugeruje nam konsystencję produktu i poniekąd jego kolor- czarna pasta z maleńkimi ziarenkami przypominającymi zmielony pieprz.
Zgodnie z zaleceniami myłam nią twarz codziennie wykonując delikatny masaż twarzy. Skóra po jej użyciu jest delikatna, gładka, a produkt świetnie radzi sobie z domywaniem resztek makijażu. Bardzo ważnym aspektem dla mnie jest to, że produkt nie pozostawia po sobie żadnej warstwy, skóra twarzy jest czysta, gładka  i nie występuje uczucie ściągnięcia. Produktu używałam zawsze wieczorem i po kilku użyciach zauważyłam jego efekty- drobne niedoskonałości zostały zminimalizowane, podobnie jak zaczerwienienia. Podczas używania produktu na mojej buzi nie pojawiały się nowe wypryski i krostki.

Produkt sprawdziłam również w roli peelingu. Jest drobnoziarnisty i bardzo delikatny-  drobinki są maleńkie co sprawia, że peelingowanie twarzy jest przyjemne i nieinwazyjne dla mojej cery, która ostatnio stała się dość wrażliwa.
Efekty działania są podobne jak w przypadku wcześniejszego zastosowania.

Bardzo lubię maseczki węglowe, więc korzystałam również z tej funkcji pasty.
Nakładanie jest przyjemnie, nie spływa z buzi, nie piecze po aplikacji. Skóra po zabiegu jest miła w dotyku, lekko rozjaśniona.

3. Maseczka ze spiruliną 




Oczyszczająca Maseczka Peel-off do twarzy ze spiruliną na bazie innowacyjnej formuły bogatej w składniki detoksykujące i pielęgnujące, profesjonalnie i dogłębnie oczyszcza, wchłania nadmiar sebum i wygładza oraz usuwa wszelkie zanieczyszczenia i toksyny. Żelowa konsystencja maseczki szybko wysycha na skórze, tworząc plastyczną masę, która po usunięciu daje natychmiastowy i widoczny efekt pięknej skóry już od pierwszego użycia.


DOGŁĘBNE OCZYSZCZENIE I UDOSKONALENIE:  Spirulina  –  niebiesko – zielona alga spektakularnie i kompleksowo pielęgnuje skórę. Przywraca jej jędrność i blask. Ma wyjątkowe zdolności antyoksydacyjne. Zapobiega powstawania niedoskonałości. 
Kompleks SEBU CONTROL EXPERT reguluje wydzielanie sebum, zmniejsza widoczność rozszerzonych porów, działa ściągająco, kojąco i oczyszczająco.


Skład: Aqua (Water), Alcohol Denat., Polyvinyl Alcohol, Glycerin, Sucrose, Propylene Glycol, Arctium Lappa Root Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Citrus Limon Fruit Extract, Humulus Lupulus Cone Extract, Hypericum Perforatum Flower/Leaf/Stem Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Saponaria Officinalis Root Extract, Spirulina Maxima Extract, Panthenol, Menthol, Charcoal Powder, Sodium Acetate, Parfum (Fragrance), Phenoxyethanol, Ethylxehylglycerin, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Mica, CI 77891, CI 19140, CI 74160.



Sposób użycia maseczki jest standardowy dla tego typu produktów- nanosimy na oczyszczoną skórę twarzy i pozostawiamy przez około 20minut.
Pierwsza rzecz, która zwróciła moją uwagę to kolor- piękny zielony odcień, który mieniąc się sprawia wrażenie jakby był wzbogacony brokatem. Konsystencja gęsta, mocno żelowa z małymi grudkami w środku. Nakładanie zatem wymagało nieco wyczucia i odpowiedniego rozprowadzenia, aby miejscami nie utworzyć zbyt dużej warstwy. Jest to maseczka typu peel- off, więc takie równomierne nałożenie zdecydowanie ułatwi nam późniejsze ściągnięcie kosmetyku z twarzy. 
Rozprowadza się dość dobrze. Po nałożeniu ja odczułam przyjemne chłodzenie na twarzy, więc od pierwszego kontaktu z cerą miałam wrażenie, że maska działa. Pozostawiona na twarzy nie powodowała żadnego dyskomfortu, zatem czasu pilnowałam z zegarkiem w ręku, aby przypadkiem o masce nie zapomnieć. 
Trzyma się twarzy dość mocno, niczym przyklejona, ale wydaje mi się, że taka jest specyfika produktów peel- off. Jej zmywanie, czy też raczej ściąganie nie stwarza żadnego kłopotu, odchodzi z twarzy bardzo dobrze, choć przyznam, że trochę się zapędziłam i nałożyłam ją nieco zbyt blisko granicy twarzy, gdzie są małe włoski, wobec czego nastąpiła mała depilacja ;)  
Szczerze mówiąc podobnych masek przetestowałam już kilka, więc nie wierzyłam w cudowne "wyciągnięcie" niedoskonałości i usunięcie ich z twarzy. Po zmyci jednak tego zielonego cuda zostałam przyjemnie zaskoczona. Moja twarz była oczyszczona, naprawdę! Małe niedoskonałości zostały zniwelowane, a te większe przygaszone. Skóra nabrała jednolitego kolorytu i została rozświetlona. Dla mnie był to prawdziwy efekt "wow:. ponieważ o tej wspomniany jednolity kolory niestrudzenie walczę.
Maska stała się obligatoryjnym elementem mojej pielęgnacji i póki co, nie zamierzam z niej rezygnować. 


Cały ten zestaw bardzo przypadł mi do gustu i na pewno szybko się z nim nie rozstanę. Dzięki niemu moja cera jest dobrze rozjaśniona, a do cel jakim jest równomierny koloryt zbliżam się wielkimi krokami. Na mojej buzi pojawia się coraz mniej niedoskonałości, a te które zagościły tam wcześniej zostały zniwelowane. 
Produkty są łatwo dostępne- znajdziecie jej w niemalże każdym Rossmannie. 


sobota, 19 sierpnia 2017

101. Paski

Witajcie kochani w piątkowy poranek!

Zanim rozkręcę się w pracy na dobre, dopiję poranną kawę i zajmę tym, co powinno być zrobione przychodzę do Was z nowym postem.
Ostatnio dokucza mi potworny brak czasu i czuję się nieco przytłoczona obowiązkami.
Nawet po jednodniowym urlopie w górach, który i tak przypadł w dniu wolnym od pracy czułam poniekąd małe wyrzuty sumienia
Niedługo koniec wakacji, koniec miesiąca i deadline wielu spraw.
Będzie wymagało to ode mnie nie tylko większego nakładu pracy, ale również podjęcia kilku decyzji, które odkładane "na potem" upominają się wreszcie o poświęcenie im uwagi.
Podchodzę jednak do wszystkiego z właściwym dla siebie optymizmem i ufam, że będzie dobrze.
Być może to naiwne. Lecz cóż innego pozostaje?


Prezentuję Wam stylizację, której zdjęcia zostały zrobione podczas małego, wieczornego spaceru (właściwie nieco wymuszonego koniecznością odwiedzenia poczty).
Biały top i jeansowe szorty to jedno z moich ulubionych wakacyjnych połączeń- sprawdza się zawsze. Tym razem dobrałam kardigan- narzutkę w moich ulubionych kolorach. Aby było nieco bardziej kobieco mój wybór padł na beżowe szpilki, które tak naprawdę towarzyszą mi już od kilku lat, a na blogu maja swoją premierę. Duża pojemna torba, która zmieści wszystko i mamy gotowy miejski look.
Bez ukochanego zegarka z domu się nie ruszam-jest to element nie tylko praktyczny ale pełni również funkcję biżuterii dla mnie.













kardigan- Rosegal
spodenki- Primark
top- H&M
szpilki- nn
zegarek- Tommy Hilfiger


Podobne kardigany znajdziecie tutaj- long coat jacket
Z Rosegal zamówiłam ostatnio kwiatowy komplet (top + szorty) oraz białą bluzkę z kołnierzykiem.




Zaful- ruffle blouse

Falbany to jeden z tych trendów, które naprawdę bardzo mi się podobają. 
Dzisiaj prezentuję Wam kilka ciekawych bluzek z tym zdobieniem, które znalazłam na stronie sklepu w kategorii ruffle blouse 














Po więcej zajrzyjcie na stronę sklepu Zaful 

Pamiętajcie również o promocji- Back to school free clothes 






czwartek, 17 sierpnia 2017

100. Intensywna regeneracja włosów z Marion

Staram się jak najlepiej dbać o moje włosy i dlatego sięgam po różne kosmetyki, które mogłyby mi pomóc utrzymać je w jak najlepszej kondycji.
Ostatnio zdecydowałam się wypróbować zestaw firmy Marion, który składa się z elementów takich jak:
- Szampon
- Maska do włosów
- odżywka


Producent obiecuje nam wiele- intensywną regenerację, piękne i lśniące włosy.


Linia Marion Professional bazuje ona na organicznym oleju arganowym z kontrolowanych upraw ekologicznych. Olej arganowy jest źródłem odżywczych kwasów omega 6 i 9 oraz witaminy E. W formułach produktów został on połączony z naturalnymi aktywnymi substancjami dobranymi do indywidualnych problemów, aby dostarczyć 100% satysfakcji z pięknych, zdrowych i lśniących włosów.


Produkty w szczególności polecane są włosom suchym i zniszczonym. O, czyli coś dla mnie!
Kilka lat malowania włosów niestety znacząco odbiło się na ich kondycji i wyglądzie.
Jesteście ciekawi jak spisał się Marion?
Już Wam opowiadam!


1. Szampon - Intensywnie regenerujący - keratyna, pantenol




Szampon intensywnie regenerujący
do włosów suchych i zniszczonych, wzbogacony o substancje:
– Keratyna- naturalny budulec włosa, regeneruje i wygładza łuski włosów. Poprawia kompleksowo strukturę mocno zniszczonych kosmyków i chroni je przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
– Pantenol (witamina B5) – wnikając we włókna włosów przyczynia się do ich intensywnej regeneracji, nawilżenia i odżywienia. Ułatwia rozczesywanie i zapobiega rozdwajaniu końcówek.

 Skład:  Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Propylene Glycol, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Cocamide DEA, Sodium Cocoamphoacetate , PPG-3 Caprylyl Ether, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropylitrimonium Chloride, Citric Acid , Acetum, Gliceryn , Panthenol, Argan Oil PEG-8 Esters , Lavandula Angustifolia Flower Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract , Salvia Officinalis Leaf Extract, Thymus Vulgaris Flower , Calendula Officinalis Flower Extract , Polysorbate 80 ,  Hydrolyzed Keratin, Imidazolidinyl Urea, Phenoxyethanol, Ethylhexyglycerin , Parfum, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Tetrasodium EDTA , Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol , DMDM-Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Jak widzicie w składzie zawarty jest SLS, wobec czego aktualnie szamponu już nie używam i został podarowany mojej mamie. Zanim jednak włosy wyprostowałam keratynowo używałam łącznie z pozostałymi elementami zestawu.
Szampon zamknięty w plastikowej butelce wyposażonej w pompkę. Jest to moja ulubiona forma aplikacji szamponu- daje możliwość użycia go w odpowiedniej ilości, jest higieniczna i nie ma szansy aby cokolwiek rozlać.
Szampon jest przezroczysty o konsystencji żelowej. Zapach przyjemny- lekki, niedrażniący.
Podczas mycia pieni się dość dobrze i według mnie dobrze oczyszcza włosy- dał radę zmyć nawet olejek rycynowy. Używałam go w sposób standardowy dla mnie- w połączeniu z odżywką i maską. Aby jednak zdać Wam relację na temat działania samego szamponu użyłam go również solo. Generalnie jestem zadowolona- nie uczulił mnie, nie podrażnił, włosy po nim były przyjemne w dotyku i ładnie pachnące. Co ważne, nie obciążył moich włosów- po wysuszeniu były odbite od głowy, wyglądały ładnie i świeżo.


2. Odżywka- intensywnie wzmacniająca





Skład:  Aqua, Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl, Dimethylamine, Butyrosprmum Parki Butter, Isopamyl Laurate, Helianthus Annuus Seed Oil, Dicaprylyl Carbonate, Behentrimonium Chloride, Catrimonium Chloride, Cycllopentasiloxane, Dimethiconol, Amodimetiscone C11-15 Pereth-5, C11-15 Pereth 9, Argania Spirosa Karnel Oil, Polyglyceryl-3 PCA, Hydrolyzed Rice Protein, Lactic Acid, Biotin, Dextrin, Sodium Benzoate, Methylchloroiscthiazolinone, Methylisothiazolinone Isopropyl, Alcohol Parfum, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate.


Odżywka intensywnie wzmacniająca
do włosów słabych, ze skłonnością do wypadania, wzbogacony o substancje:
– Proteiny ryżowe– mają zdolność wypełniania ubytków w strukturze włosów, dzięki czemu chronią je przed dalszym zniszczeniem.
– Biotyna (witamina H)- korzystnie wpływa na metabolizm skóry głowy, stymulując przyrost włosów. Wspomaga wytwarzanie keratyny, wpływając na odporność włosów.
– Hydrafeel-3– nawilża, ułatwia rozczesywanie i zapobiega łamliwości włosów.

Odżywka występuje w takiej samej formie jak szampon- spora butelka z pompką.
Standardem dla mnie jest mycie włosów metodą OMO, o czym pisałam Wam już kiedyś tutaj.
Odżywkę nakładałam na wilgotne włosy (pomijając skórę głowy) i pozostawiałam ją tam przez minutę.
Ma zapach zbliżony do szamponu, jest kremowa i nakłada się ją bardzo dobrze. Już po chwili włosy stają się gładkie, miękkie i tak przyjemnie śliskie. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam to uczucie. Wydają mi się wtedy zdrowe.
Odżywki używałam zarówno w połączeniu z szamponem Marion, jak i z innym bez SLS w składzie. W obu przypadkach dawała radę. Włosy miękkie, odżywione i lekkie.

3. Maska





Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Isoamyl Laurate, Butyrosprmum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Ducis Oil, Cetrimonium Chloride Lactic Acid, Olive Olis PEG-8 Estersm Argan Oil PEG-8 Esters, Panthenol Hydrolyzed Keratin, Phenoxyethanol, Ethylexyliaycerin, Imidazolidinyl Urea, Aloe BArbadensis Leaf Juice, Sodium Benzoate, Potasiom Sobate, Isopropyl Alcohol, PArfum, Benzyl Alcohol, Methylchlorisothiazolinone, Methylisothizolinone

Maska intensywnie regenerująca
do włosów suchych i zniszczonych, wzbogacony o substancje:
– Keratyna- naturalny budulec włosa, regeneruje i wygładza łuski włosów, nadają im połysk i miękkość. Poprawia kompleksowo strukturę mocno zniszczonym kosmykom.
– Pantenol (witamina B5) – nadaje włosom połysk, ułatwia rozczesywanie i zapobiega rozdwajaniu końcówek.
– Olej z oliwek– chroni włosy przed utratą wilgoci, dostarczając kosmykom odpowiedniej dawki nawilżenia i regeneracji, bez ich obciążania.



To ostatni element mojego mycia włosów.
Maska zamknięta w dość dużym zakręcanym pojemniku. Bardzo podoba mi się to, że po odkręceniu wieczka mamy jeszcze plastikową osłonkę. Dla mnie jest to dość duże ulepszenie ze względu na to, że maskę zamykaną w taki sposób zwykle otwieram przed myciem (później trudno jest odkręcić mokrymi rękami). Taka plastikowa osłonka zabezpiecza maskę przed zalaniem wodą podczas mycia włosów.
Maska ma przyjemną konsystencję i standardowy dla tej linii produktów zapach.
Po nałożeniu na umyte włosy zakręcam na głowie ręcznik i zostawiam w tym stanie na 15 minut. Po tym czasie spłukuję.
Włosy po takim zabiegu mam miłe w dotyku, przyjemne, gładkie i lśniące.

Myślę, że trudno liczyć na to, aby kosmetyki w cudowny sposób zregenerowały nasze włosy. Szczególne moje, które przez lat były męczone farbowaniem.
Ale po użyciu tego zestawu włosy na pewno wyglądają bardzo ładnie. Są lekkie, sypie i zupełnie nieobciążone. Ładnie się układają.
Zaletą tych produktów jest również ich dostępność (większość drogerii, a swego czasu nawet Biedronka) oraz ich cena, która oscyluje w granicach 10zł za produkt.

Dresslily - lace front wigs


Dziś mam dla Was coś, czego na moim blogu jeszcze nie było.
Mały przegląd ze sklepu Dresslily- peruki.

Sklep ma ich w swojej ofercie naprawdę sporo, dziś jednak skoncentrowałam się na lace fornt wigs






Taki gadżet jest ciekawą opcją, aby sprawdzić jak będziemy wyglądać w konkretnej fryzurze ;) przydatne wtedy, gdy rozważamy radykalne zmiany. 



środa, 16 sierpnia 2017

Free clothes- back to school with Zaful

Hi darlings, 
There’s something amazing I really want to share, especially to students which just end your summer holidays. Why not get yourself some free new clothes before returning to school?



One of the best online store ZAFUL is now holding a special promotion called: Back to school season~ 
Help me spread this post to get free clothes that I’ve chosen. 
If you not interested in my choice, simply go to ZAFUL word press blog https://zafulofficial.wordpress.com/2017/08/08/back-to-school-with-free-new-clothes/  and join the party yourself!

1.Image of the product you desire.
2.Write these in the caption: #BackToSchool I want free clothes for two! Zaful 16 days free shipping from now. http://www.zaful.com/promotion-back-to-school-edit-special-752.html?lkid=116309
3.Tag your friend: @XXXXXXX and post your share article link in our blog comment area.

This event is only on our word press blog. From Aug 8 ~ Aug 22.
We will pick 3 winners and give out the product they chose and an extra copy for free!
This is a great chance for receiving freebies, don’t miss it!

wtorek, 15 sierpnia 2017

99. Hiszpanka naszywkami

Witajcie kochani!

Ja mija Wam weekend?
Ja właśnie spędzam czas u rodziców.
Po rodzinnym obiedzie zrobiłam sobie małą przerwę i postanowiłam zaglądnąć tu na chwilę.
Po pięknej pogodzie zostało jedynie wspomnienie- patrząc za okno widzę szalejący na zewnątrz wiatr. Ma to oczywiście swoje plusy- taki leniwy dzień i totalne "nic nie robienie" też się przydaje. W domu wcale nie musi być nudno.
Aby zrobiło się nieco bardziej wakacyjnie dodaję kilka zdjęć stylizacji, które zrobione zostały wtedy, gdy cieszyliśmy się ciepłymi promieniami słońca.

Mówiłam Wam już, że uwielbiam naszywki? Ach, na pewno nie jeden raz! Te kwiatowe zawsze są w stanie zawładnąć moim sercem. A jeśli dodatkowo rzecz zdobi falbanka- nie ma innej opcji, musi być moja. I tak właśnie było  tą bluzką. Piękne, haftowane róże i hiszpański dekolt sprawiły, że nie mogłam się jej oprzeć Bluzka o nieco elegantszym kroju została wykończona wiązaniem, co  kojarzy się jednak z wakacyjnym luzem i swobodą. Zestawiłam ją z dopasowaną spódnicą z materiału przypominającego dżins, więc całość jest stuprocentowo w moim stylu- trochę na luzie i trochę kobieco.
Moje ulubione baleriny i pasująca do nich kolorystycznie torebka.












bluzka- Zaful
spódnica- SinSay
buty- Mohito
torebka- nn
zegarek- Tommy Hilfiger


Ze sklepu Zaful zamówiłam również tę oto bluzkę. Sprawdzi się idealnie podczas ciepłych dni ;)





Back to school

Kochani, małe przypomnienie:

od 8 do 22 na stronie sklepu Zaful trwają promocje. W tym czasie w sklepie obowiązuje również (przez całe 16 dni) darmowa dostawa dla wszystkich zamówień.

from 8th to 22th of August Zaful has great promotions. A lot of sale items and also for all 16 days- free shipping for all orders!




Kilka perełek, które możecie tam znaleźć (kategoria- back to school)
Few beuties you can find on back to school with Zaful










Dodatkowo, dzięki promocji, o której Zaful informuje na swoim blogu możecie otrzymać rzeczy zupełnie za darmo!

And also remember about chance to get some free clothes. You can read about it on Zaful's blog.


piątek, 11 sierpnia 2017

98. Maxi dla mini

Witajcie kochani!

Zupełnie nie mam pojęcia, jak to się stało, ale mamy już piątek!
A wydaje mi się, że dopiero wczoraj był poniedziałek. Dużo się dzieje u mnie i być może to jest powodem tego, że dni uciekają w mgnieniu oka.
Praca, dom a w międzyczasie spontaniczny wyjazd do Krakowa, o którym pisałam Wam na Instagramie ( i nawet udało mi się zdać relację na InstaStory).
Miło było poczuć się jak za starych, wspaniałych czasów. Takie oderwanie jest niesamowicie potrzebne.

A dziś prezentuję Wam stylizację z udziałem maxi sukienki w roli głównej. Być może nie jest to najrozsądniejsza opcja dla osób o moim wzroście, ale ja czuję się w takiej długości komfortowo, a to chyba jest najważniejsze.
W sukience urzekł mnie oczywiście motyw lisa. Ten nadruk pięknie ożywia całość i nadaje nieco koloru całości. Zresztą, Ci, którzy odrobinę mnie znają wiedzą dlaczego wybór padł właśnie na nią. Liski to takie urocze stworzenie! Czapka z liskiem, szalik w liski, liskowy pomponik przy torebce... I dlatego czasem zamiast po imieniu, zwraca się do mnie "Lisku" :)
Dobrałam sandałki, które mieliście okazję widzieć w poprzednim poście oraz mój wakacyjny kapelusz.
I tak oto powstała miejska lisia stylizacja ;)

 










sukienka- Rosegal
torebka- Rosewholesale
kapelusz- Rosegal 

Więcej podobnych sukienek znajdziecie w kategorii: sleeveless dress