środa, 24 maja 2017

67. Zaful - moja opinia o sklepie

Ci, którzy śledzą mojego bloga od dłuższego czasu zapewne zauważyli, że dość często w moich stylizacjach pojawiają się rzeczy ze sklepuZAFUL.  Mogliście je zobaczyć na przykład TU i TU.

W dzisiejszym poście chciałabym napisać Wam kilka słów na temat mojej przygody z tym sklepem internetowym.
Zaful jest sklepem, który stale się rozwija i ogromny nacisk kładzie na promowanie własnej marki w internecie. Nic dziwnego zatem, że tak często podejmuje współprace z blogerkami  i pojawia się na ich stronach. Gdy kolejny raz zaczęłam przygodę z blogowaniem nie uszło to mojej uwadze. Odwiedzałam masę stron, a asortyment tego sklepu przewijał się tam dość często. Podziwiałam piękne rzeczy, zachwycałam się nimi, zaglądałam na stronę internetową sklepu, ale brakowało mi odwagi aby złożyć pierwsze zamówienie. 
Wcześniej zdarzało mi się zamawiać rzeczy za pośrednictwem aliexpress i jeśli chodzi o mój poziom zadowolenia z zamówień, cóż, muszę powiedzieć, że naprawdę  bywało różnie. Czułam zatem dystans do zakupów z dalekiego wschodu.
Wyobraźcie sobie więc, jaka była moja radość, gdy po raz pierwszy, w listopadzie zeszłego roku, otrzymałam od Zaful e-mail z pytaniem o współpracę. Nie muszę chyba dodawać, że zgodziłam się niemalże od razu. Niesamowicie miała Pani wyjaśniła mi wszystko i przestawiała szczegóły współpracy, a ja złożyłam moje pierwsze zamówienie.
 Czekałam na nie około 25 dni. 
Okej, jeśli mam być szczera- byłam ciekawa co dostanę i w zasadzie sama nie wiedziałam, czego się spodziewać. 
Wiecie jak to jest… Na zdjęciach rzecz czasem wydają się takie piękne, a w rzeczywistości otrzymujemy bubel, z którym nawet nie wiadomo, co zrobić. Używać się nie da, dać komuś nie wypada… Po około miesiącu oczekiwania przesyłka przyszła. 
I wiecie co? Byłam bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczona. 
Otrzymałam rzecz, która w 100% wyglądała tak, jak na zdjęciach. Ładnie uszyta, materiał dobrej jakości, rozmiar się zgadzał. 
Odniosłam wrażenie, że jest lepsza od tego, co oferowały mi nasze galeriowe sieciówki.
Stylizację przygotowałam z przyjemnością, a napisanie recenzji nie było dla mnie żadnym kłopotem. Byłam zadowolona. I do tej pory jestem. 
Z Zaful współpracuje już pół roku . Wszystko odbywa się bezproblemowo. Obsługa jest przemiła, zamówienia wysyłane są bardzo szybko, a ponadto otrzymujemy numer nadania każdej przesyłki. Rewelacja!
Jeśli chodzi o asortyment- jest przeogromny! Niemalże każdego dnia pojawia się coś nowego. Czasem naprawdę trudno jest się zdecydować. Rzeczy są piękne- nie tylko na zdjęciach. 
Cudowne kroje i kolory. I jakość. Nie zdarzyło mi się otrzymać bubla i być niezadowoloną z 
zakupów tam. 

Dodatkowo sklep cały czas się rozwija. Ostatnio pojawiła się możliwość dołączenie do społeczności Zaful za pośrednictwem Z-me. Użytkownicy wrzucają tam zdjęcia swoich stylizacji, inspiracji… Lubię tam zaglądać- dzięki temu czasem mogę znaleźć prawdziwe perełki z tego sklepu. 
Dodatkowo pojawiają się tam opinie na temat zakupów, co znacznie ułatwia sam proces zamawiania.

Na koniec pragnę zaprezentować Wam kilka rzeczy ze sklepu, które ostatnio wpadły mi w oko ;)

Lato zbliża się wielkimi krokami. A jeśli lato, to wiadomo- słońce, plaża i bikini! 






Więcej podobnych rzeczy znajdziecie tutaj: 


66. Dress of girl

Witajcie kochani!

Cieszę się, że wreszcie pogoda ustabilizowała się i możemy zupełnie zapomnieć o ciepłych swetrach, kurtkach i szalikach. Na to miejsce mamy piękne sukienki, lekkie bluzki i zwiewne spódniczki.
Ostatnio postanowiłam nieco zmniejszyć liczbę rzeczy, które mam w szafie i podczas wiosennych porządków znacznie ograniczyłam zawartość mojej garderoby.
Dzięki temu z czystym sumieniem mogę rozglądać się za czymś nowym.
Dodatkowo, mamy obecnie sezon kumunijno- weselny… 
I mnie niebawem czeka mnie kilka imprez rodzinnych, w tym wesele przyjaciółki, na którym naprawdę chciałabym wyglądać dobrze. Zaczęłam rozglądać się zatem za sukienką….

Jak dobrze już wiecie, nie przepadam za zakupami i klasycznym „chodzeniem po sklepach” . 
Nie lubię tłumów, kolejek, przymierzalni…. Wszystko to w pewien sposób irytuje mnie, wobec czego częściej odwiedzam butiki internetowe i przeważnie jestem w stanie znaleźć tam coś dla siebie.
Ostatnio miałam przyjemność odkryć sklep Dressofgirl i dzisiaj chciałam zaprezentować Wam kilka perełek, które tam znalazłam.
Szczerze powiedziawszy, trudno mi było wybrać jedynie kilka rzeczy. Asortyment jest ogromny i prawdę mówiąc, przeglądnięcie go zajęło mi dłuższą chwilę. A i tak mam wrażenie, że nie zobaczyłam wszystkiego! Myślę, że każda z nas jest w stanie znaleźć tam coś dla siebie- zarówno jeśli chodzi o rozmiar, jak i okazję. Wybór jest duży, kroje przeróżne, a rozmiar jest oczywiście kwestią właściwego zmierzenia się. 
Sklep posiada również dział plus size (nawet suknie ślubne posiadają w rozmiarze plus size-„plus size weddingdress”.) więc z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że wychodzi naprzeciw oczekiwaniom wielu klientek. Sukienki wyglądają naprawdę pięknie, niektóre wręcz zachwycają! Jeśli mam być szczera, w naszych lokalnych sklepach nie widziałam takich cudownych kreacji. Do tej pory podziwiałam je jedynie jako inspiracje na Pintereście.













KLIK 


KLIK 









poniedziałek, 22 maja 2017

65. Wiosenne pastele


Witam Was w poniedziałek! :)

Co nowego u Was?
Ja cieszę się z pięknej wiosennej pogody. Póki co, jeszcze zza biurowego okna, ale chwila moment, koniec pracy i będę mogła pooddychać świeżym powietrzem.
W sobotę, w przerwach między sprzątaniem, gotowaniem i pozostałymi domowymi obowiązkami spędzałam czas na balkonie z książką. Letnia sukienka, zapas wody z cytryną, dobry kryminał- czego chcieć więcej do szczęścia?
Literatura, to obok biegania i szeroko rozumianej aktywności fizycznej, moja ulubiona forma relaksu. Książki absorbują mnie na tyle, że świat dosłownie przestaje istnieć, a ja żyję tym, co czytam. Czasem przyłapuję się a tym, że kiedy zamiast skupiać się na pracy, czy innych obowiązkach, myślę o tym, co za chwilę wydarzy się w książce. I dzięki temu zapominam też o problemach.
Obecnie czytam ostatnią z trzech części serii o zbrodniach na Wyspach Owczych. Jeśli lubicie kryminały i Remigiusza Mroza- serdecznie polecam!

Moje dzisiejsze zdjęcia to efekt piątkowego spaceru po parku w Łańcucie.
Uwielbiam takie stylizacje i czuję się w nich najpewniej.
Minimalizm kolorystyczny, proste kroje i dodatki w ilości bardzo ograniczonej.
Postawiłam tu na delikatne, pastelowe odcienie, które niezaprzeczalnie kojarzą mi się z wiosną i latem i idealnie pasują do obecnej pogody.
Klasyczne połączenie czerni i bieli uzupełniłam miętowym kardiganem, który jest efektem moich ostatnich zakupów w SinSay. Buty pamiętają jeszcze moje studenckie czasy, które jak wiecie, wspominam z niemałym rozrzewieniem. A szal przywodzi na myśl wakacje w tropikach. te palmowe listki i kolorowe kwiaty!
Dacie wiarę, że takiej torebki szukałam przez kilka miesięcy? Wymyśliłam sobie dokładnie taką- małą, na długim pasku i koniecznie beżową! Nigdzie nie mogłam jej znaleźć, a przeszukiwanie sieciówek zawsze kończyło się fiaskiem. Znalazłam ją dopiero w jednym z małych, leżajskich sklepików. I jest moja- mała, cudowna, idealna!
W kwestii biżuterii zawsze jestem bardzo oszczędna- tym razem postawiłam na zegarek z moim ulubionym motywem. Flamingi zawsze są w stanie skraść moje serduszko. Z bransoletką bardzo się polubiłam ostatnio, głównie ze względu na motto, którym jest opatrzona. "Where is a will, there is a way"- ot sama prawda, którą warto pamiętać.

























































spódniczka- New Yorker
bluzka- nn
buty- nn
kardigan- SinSay
torebka- nn 
szal- Clockhouse 
okulary- SinSay 

czwartek, 18 maja 2017

64. Pudrowe cygaretki

Ahoj w czwartek moi mili!

Jak mija Wam tydzień?
W moim codziennym zabieganiu znalazłam chwilę, aby napisać kilka słów do Was.

To zadziwiające, jak jednak informacja może przewrócić wszystko do góry nogami.
Wszystko to, co zaplanowałam w piątek w poniedziałek stało się bez znaczenia.
Informacja o pobycie mamy w szpitalu sprawiła, że plan tygodnia mógł w ogóle nie istnieć.
Całe szczęście, wszystko dobre, co się dobrze kończy i póki co, sprawy znalazły szczęśliwy koniec.

Prezentuję Wam stylizację, w której ostatnio bardzo dobrze się czuję. Jest idealnie wiosenna, lekka i dziewczęca. I o dziwo, wpisuje się nawet w bieżące trendy! :D
Cygaretki to jeden z moich ulubionych modeli spodni. Są dość uniwersalne, aczkolwiek i eleganckie zarazem. W zależności od dobranych dodatków możemy otrzymać skrajnie różne zestawy.
Te, w kolorze pudrowego różu wyjątkowo przypadły mi do gustu. Zarówno krój, jak i kolor spodobał mi się tak bardzo, że zdecydowałam się na zakup.
Dobrałam do nich granatową bluzę z falbanką- niezbyt dużą, niezaburzającą proporcji, ale będącą miłym detalem, który dodaje charakteru zwykłej basicowej rzeczy.
Pod bluzę założyłam bluzkę z modnymi naszywkami. Bardzo lubię ten trend.
I tak oto powstał mój spacerowo- wiosenny zestaw ;)























































bluza - H&M
cygaretki- H&M
bluzka- nn 
buty- CCC

poniedziałek, 15 maja 2017

63. Bralette bikini - Zazful wishlist


Ostatnio przeglądając asortyment sklepu Zaful moją uwagę przykuły:



Trochę słońca i od razu ma się ochotę na wymianę garderoby na lżejszą!
Prawdę mówiąc miałam już dość swetrów, kurtek i pełnych butów. 
W dni takie jak dzisiaj, gdy za oknem świeci piękne słońce, a niebo jest całkowicie bezchmurne zaczynam myśleć o wakacjach. 
Słońce, plaża, ciepło... 
A jeśli plaża to nie obędzie się bez bikini ;) 
Chcecie zobaczyć, co wpadło mi w oko?
No to zaczynamy! ;)) 


1. KLIK



2.  KLIK



3. KLIK





5. KLIK



6. KLIK







piątek, 12 maja 2017

62. Disney vibes


Siedzę i smętnie spoglądam z okno.
Gdzie podziało się piękne słońce, które gościło u nas wczoraj?
Wiosno! Dlaczego jesteś taka kapryśna?

Przeglądając portale społecznościowe stale dowiaduję się o tym, jak wiele rzeczy dookoła mnie ulega zmianom. Znajomi, których pamiętam ze szkolnych lat dziś mają dzieci, są zaręczeni, a w albumach na ich profilach aż roi się od pięknych ślubnych zdjęć. Czas mija, lat przybywa, życie się zmienia.

A ja?
A ja chyba nigdy nie dorosnę. Jestem wiecznym dzieckiem, z głową pełną marzeń, z naiwnym optymizmem i masą pomysłów, czasem trochę głupich, czasem szalonych.
Daleko mi od wizji, którą oferuje mi wiek, jaki osiągnęłam.
Mam 25 lat i roześmiane oczy. Nie potrafię usiedzieć w miejscu spokojnie przez 15 minut.
Jak na dziecko przystało zachwycam się wszystkim, co dookoła mnie i tak naprawdę, wierzcie lub nie, ale wiele mi do szczęścia nie potrzeba.
Śmieję się teraz tak samo głośno, jak kilka lat temu. I niczym dziecko, zawsze gdy się przewrócę, popłaczę chwilę, a później otrzepuję piach i wracam do zabawy. Tylko ilość blizn na zdartych kolanach świadczy o tym, że tych upadków było już wiele.
Zakładanie rodziny nie jest dla mnie. Lubię moje nieskrępowanie, moją nieznośną lekkość bytu.
Moje życie, które jest jednocześnie poukładane, ale z drugiej strony nieprzewidywalne.
I póki co, wolę się zastanawiać nad tym, jaką książkę przeczytać w tak zwanym między czasie lub jaką wódkę kupić na sobotnią imprezę, a nie nad tym kolorem ścian w dziecięcym pokoiku.
Jestem niepoważna. I dobrze mi z tym.


I jak na dziecko przystało- prezentuję Wam dziś moją stylizację, która jednocześnie jest małym manifestem i małym, zbuntowanym krzykiem przeciwko temu, że lata upływają tak szybko.
Wcale się na to nie zgadzam i zupełnie tego nie czuję. Wybija mi niemalże ćwierćwiecze, a ja czuję się jakbym to ja pisała maturę wczoraj, a nie moja młodsza siostra.

Pogoda nie sprzyja, a mimo to wybieramy się na Juwenalia. Dzieciom nie przeszkadza deszcz :P będą tańczyć między kroplami ;)



















 bluza-







































                                                                      bluza- SinSay
spodnie- TopShop
bluzka- C&A
buty- Renee